Dziurawa kraina

Zanim powstanie wielki lej, satelita wypatrzy zagrożenie.

Grunt wokół Morza Martwego staje się dramatycznie niestabilny. W ostatniej dekadzie coraz szybciej przybywa w nim lejów zapadliskowych. Najgłębsze z nich mają 20 m. Zapadliska zaczynają zagrażać hotelom i terenom rekreacyjnym, są też niebezpieczne dla ludzi, którzy w nie wpadają. Naukowcy zidentyfikowali wczesne oznaki zagrożenia. Okazuje się, że zamiary przyrody da się przewidzieć, obserwując subtelne ruchy gruntu. Teraz próbuje się wykorzystać tę wiedzę do stworzenia systemu wczesnego ostrzegania przed otworami, które dopiero powstaną.

Kłopoty z lejami są konsekwencją szybkiego kurczenia się Morza Martwego, które tysiące lat temu pozostawiło grube warstwy soli pod powierzchnią gleby. Tam, gdzie zbiornik się wycofał, słodkie wody gruntowe zaczęły przenikać do ukrytych pod ziemią warstw solnych i stopniowo je rozpuszczać.mW rezultacie tereny, które jeszcze niedawno tworzyły brzeg jeziora, utraciły stabilność. Do obserwacji świeżo powstałych lejów naukowcy wykorzystali radary umieszczone na satelitach oraz lasery zainstalowane na samolotach badawczych. Równocześnie organizowano badania terenowe, podczas których prowadzono pomiary osiadania gruntu z dokładnością do milimetrów. Gdy tylko satelita namierzył nowy lej, badacze zaglądali do bazy danych, by zobaczyć, co się działo w tym miejscu w miesiącach poprzedzających powstanie dziury. Dzięki temu mogą teraz z wyprzedzeniem wskazać prawdopodobne lokalizacje przyszłych zapadlisk. „ W jednym przypadku zaplanowaliśmy rządową administrację i dzięki temu nową drogę zaprojektowano tak, aby omijała podejrzany teren” – mówi jeden z liderów projektu Ran N. Nof, geofizyk z uniwersytetu w Tel Awiwie. Ciekawe, czy wyniki badań przydadzą się także w innych częściach świata, gdzie są tereny podatne na osiadanie, np. m Florydzie. Timothy Dixon, geolog z University of South Florida, wyjaśnia, że wilgotne powietrze na półwyspie zakłóca pomiary radarowe oraz przyczynia się do bujnego wzrostu roślin. Z tego powodu porównywanie kolejnych obrazów radarowych może być na Florydzie trudne” – mówi.